Spojrzeć poza

„Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.”
Która matka chciałaby usłyszeć taką przepowiednię? I który ojciec nie uląkłby się takiej przyszłości? Maryja z Józefem tak głęboko ufali Bogu, że nic nie zdołało ich przestraszyć, obydwoje byli wpasowani w Jego wolę, która kształtowała i wyznaczała każdy ich następny krok. Słowa Symeona przyjęli ze zdumieniem i pokorą. A ty? Jak zareagowałeś na plan, który Bóg ma względem ciebie? Niezgodą? Paniką? Ucieczką? Udawaniem, że nigdy nie słyszałeś, by Bóg miał względem ciebie jakiś plan? Hmmmm, to słabo, bo narodziłeś się na chwałę Boga, a nie – swoją własną. Nie jesteś zwykłym szarym człowieczkiem, o którym Bóg dawno już zapomniał, albo który zwątpił w twoje przeznaczenie. Nie! Ty jesteś DZIECKIEM KRÓLA! A to pociąga za sobą tak samo wiele obowiązków – względem Ojca – jak i przywilejów. Nie jesteś pomyłką, czy wyjątkiem od reguły. Nie jesteś tu przypadkiem. Narodziłeś się z miłości i dla miłosierdzia. To prawda, że życie jest trudne i że często boisz się różnych przeciwności, ale spójrz dalej, spójrz POZA lęk. I przypomnij sobie, jak wiele niedogodności w twoim dotychczasowym życiu już minęło, a ty wciąż jesteś… Przetrwałeś, pomimo tego że wtedy przecież też się bałeś…Przypomnij sobie również, jak wiele twoich czarnych scenariuszy się nie sprawdziło, czy warto więc było bać się „na zapas”? Strach zniekształca rzeczywistość, odwracasz wówczas wzrok od Boga, a koncentrujesz się na mroku, na złu… A czy po to się narodziłeś, by wciąż się bać? Nie! Narodziłeś się, by z podniesioną głową kroczyć w blasku swego Ojca, więc… Zaufaj Mu! Nawet, jeżeli z ludzkiego punktu widzenia wydaje ci się, że zamiary Boga względem ciebie są przerażające i że im nie podołasz się, nie lękaj się – Bóg nie włoży na twoje barki ciężaru, którego nie dasz rady udźwignąć. Bądź pokorny jak Maryja. Bądź posłuszny jak Józef. Pozwól, by wypełnił się Boży plan względem ciebie. To normalne, że się boisz, ale z ufnością poczekaj, aż pierwszy strach minie, odetchnij głęboko i zawierz się Bogu… Powiedz szczerze: bądź wola Twoja, niech mi się stanie według słowa Twego. Wypracuj w sobie przekonanie, że Bóg wie, co robi! I podporządkuj się tej Jego woli. Twoją duszę też wiele razy przeniknie miecz cierpienia i pogódź się z tym, nie walcz z wolą Boga, nie uciekaj przed nią. Jesteś przecież Dzieckiem Króla, a nie… tchórzem, prawda? Buduj swoją przyszłość z Bogiem. I zacznij od… teraz.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.