Zakurzony krzyżyk

„Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas.”
Gdy TY umierasz na swoim krzyżu, towarzyszy Ci Jezus. Jest tuż obok i również cierpi. Nie jesteś samotny – znosisz swój ból w towarzystwie Boga, Króla, Niewinnego Człowieka… Twoje męczeństwo nie szarpie już tylko twojego serca, ono obciąża i Jego.
Czasami wydaje ci się, że niczym nie zasłużyłeś na swój krzyż. Chrystus również nie zasłużył, ale sens Krzyża nie tkwi przecież w karze.
Jezus mógł wybawić siebie od nadludzkiego cierpienia. Może też wybawić i ciebie. Ale czy dostrzegłbyś wtedy Jezusa? Przecież On jest przy tobie codziennie, w każdej sytuacji, ale ty zauważasz Go dopiero wtedy, gdy On zawisa wraz z tobą na twojej własnej Golgocie. Mało kto chce ci na niej towarzyszyć, każdy unika jej jak może. Jezus tak nie robi – idzie za tobą i tam, nie jako bierny obserwator ani pocieszyciel, ale jako współtowarzysz. Twoje prywatne cierpienie unieruchamia cię, wyłącza cię z radosnego bezmyślnego życia i nagle stajesz oko w oko z niewyobrażalną udręką. Rozglądasz się wtedy w poszukiwaniu pomocy i wzrok twój natyka cię na Chrystusa. Dopiero wtedy wpuszczasz Go świadomie do swojego życia, przypominasz sobie o Nim. Może w zdumieniu patrzysz na obraz Miłosierdzia Bożego i po raz kolejny odczytujesz znany ci przecież napis: Jezu, ufam Tobie. Może wreszcie dostrzegasz ten zakurzony krzyżyk wiszący nad twoimi drzwiami. I raptem Bóg przestaje być dla ciebie odartym z boskości symbolem, wyświechtanym frazesem, a staje się realnym, prawdziwym, wiernym i obecnym Przyjacielem. Twoje priorytety się zmieniają, teraz przede wszystkim chcesz żyć z Bogiem i pragniesz, by On żył w Tobie. Chcesz znaleźć się z Nim w raju. Wzgórze, na którym umierałeś, oczyszcza cię duchowo i zmusza do autorefleksji, pod warunkiem, że nie jesteś jak zły łotr, który oskarża Boga o to, co mu się przydarzyło, tylko wyciągasz do Niego rękę. Wszystko w twoim życiu jest potrzebne i ma sens. Zarówno uśmiech, jak i łzy. Jeżeli wchodzisz w swoje życie razem z Bogiem, twoja radość staje się bardziej intensywna, a ból – mniejszy. Zauważ więc Boga w swojej codzienności, a nie tylko wtedy, gdy przerastają cię problemy i ogarnia zwątpienie.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.