Zaopiekowani

„Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie.”

Ze słów Pana Jezusa wynika, że największą i najbardziej śmiertelną trucizną jest nasza niewiara. Nie – koronawirus, nie – najgorsze zło tego świata, nawet nie grzech, ale właśnie nasza niewiara.
Nie ateizm, ale niewierząca Bogu nawykowa „wiara w Boga”, czyli wszystkie te wyuczone słowa i gesty, które są jedynie kulturowym odbiciem Chrystusowego oblicza.

Z niewiary bierze się zepsucie, z niewiary powstają rozmaite bożki, którym poświęcamy większą uwagę niż Bogu, w którego podobno wierzymy. Z niewiary rodzi się bunt, a potem lęk – przed życiem, przyszłością, zranieniem, porażką. Niewiara jest zarzewiem słabości, która nie potrafi w mocy się doskonalić.
Stąd więc rodzi się nasze bolesne przekonanie, że Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw, więc jest Bogiem, na którym nie możemy się oprzeć.

Nie umiemy wierzyć, tak jak nie potrafimy kochać – ani Boga, ani bliźnich, ani siebie samego…
Od tego spostrzeżenia powinniśmy więc rozpocząć naszą kolejną modlitwę – Panie Jezu, przemień moje serce, bym Cię kochał, bym Cię pragnął, bym chciał Tobą żyć. Prowadź mnie, Jezu, do prawdziwej świętości. I Pan Jezus będzie nas tego uczył.

Otworzy nasze oczy, serca, umysły. A my poczujemy się wysłuchani. Kochani. Zaopiekowani. I to jest wspaniałe, że z naszej niewiary, z Bożą pomocą, możemy zostać nawróceni…

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *