Wnyki

(Łk 16, 1-13)

Czasami – zupełnie nieświadomie – koncentrujesz swój wzrok na lęku. Ogarnia cię przerażający strach o to, czy wystarczy ci na buty dla dziecka, na leki, na rachunki. Przeliczasz pieniądze, z zazdrością myślisz o ludziach, których stać na wyjście do restauracji czy wyjazd za granicę. Powoli rezygnujesz z małych przyjemności, a potem stopniowo odmawiasz sobie wszystkiego. Nie potrafisz też czerpać radości ze zwykłego spaceru, bo wciąż myślisz o tym, że do kolejnej wypłaty jest więcej dni niż potrzeb. Zapętlasz się w tych myślach i każdy wydatek wzbudza w tobie stres. Twoją codzienną modlitwą staje się obezwładniająca mantra – nie stać mnie na to… Żyjesz w ciągłym lęku.

W obecnych czasach szalejącej inflacji ten lęk jest zrozumiały, ale zastanów się o kim częściej myślisz? O Bogu, czy o mamonie? Ten chciwy bożek manipuluje twoimi emocjami i bezdusznie zastawia ci w umyśle kolejne wnyki. A twoje zmęczone paniką myśli wpadają w te podstępne pułapki. I tak… stajesz się niewolnikiem.

A twój nowy pan nie ma dla ciebie litości i nie znajdzie jej nigdy, bo nie jest Bogiem.
Co możesz zrobić? Świadomie się go wyrzec i podczas ataków demonicznego lęku, mówić – Jezu, ufam Tobie. Jezu, ufam Tobie. Jezu, ufam Tobie…

Przypomnij sobie, że to Bogu się oddałeś i że to On będzie o ciebie zawsze dbał.

I uświadom sobie, że nawet inflacja jest słabsza od Boga, który zarządza wszystkim wedle własnej woli.
Zobaczysz, że po jakimś czasie, to nie pieniądze będą tobą rządzić, ale ty będziesz nimi mądrze dysponował. I twój lęk będzie się zmniejszał, aż stanie się zwykłą troską dnia codziennego. Z olbrzymiego dławiącego się lęku stanie się przyziemnym problemem, dla którego Bóg znajdzie rozwiązanie. Tylko pozwól Mu działać…

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.