Śledzący

(Łk 14, 1. 7-14)

Ludzie śledzący Jezusa… Niby za Nim podążają, ale tylko po to, by Go ośmieszyć, by podważyć Jego nauki, by judzić i ciągle utwierdzać się w swoich przekonaniach, że Jezus jest passe.

Czy są tacy ludzie wokół nas? Czy są na przyjęciach, na które przychodzimy? Czy zajmują pierwsze miejsca?

Owszem – są wszędzie, są w naszych domach, w naszej pracy, przemawiają w radiu, telewizji, publikują komentarze w Internecie. Mijamy ich w ciągłym pośpiechu, skupieni na naszych ważnych sprawach. Stykamy się z tymi ludźmi tak często, że nie reagujemy na ich złośliwe żarty ani na kąśliwe uwagi. Nie słyszymy ich nawet, bo tak się przyzwyczailiśmy do tego ironicznego szumu wokół Jezusa.
A wokół Jezusa jest już tak głośno, że nie słyszymy już nawet własnych modlitw, tylko szepty tych, którzy Go śledzą.

Pomóżmy śledzącym stanąć jawnie przed Chrystusem. Wejdźmy w ich szepty naszą modlitwą. Módlmy się za nich wytrwale i żarliwie, aby wyszli z ukrycia i stanęli w Prawdzie, żeby mieli odwagę wejść w dialog z Jezusem, by zamiast śledzić, podeszli do Niego i powiedzieli wprost: nie rozumiem Twoich słów, wytłumacz mi je.

Jezus przecież nie boi się pytań, ale żeby na nie odpowiedzieć, musi zostać zapytany. Módlmy się więc o to, by śledzący wyszli z cienia i… pytali.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.