Zmiana to proces

Zmiana to proces

„Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy.”
(J 14, 15-16. 23b-26)

Czy lubisz swój dom? Nie chodzi mi o wystrój, otoczenie czy prawo własności. Chodzi mi o ludzi, którzy ten dom tworzą. Czy w swoim domu czujesz się bezwarunkowo kochany, akceptowany, szanowany? Czy czujesz się w nim bezpiecznie? Jeżeli nie – wyjdź z tego domu i wróć do niego jeszcze raz, lecz tym razem zaproś do siebie Jezusa.
To będzie wymagało od ciebie dużo pracy i wyrzeczeń – będziesz musiał przede wszystkim wziąć odpowiedzialność za to, co się w tym domu dzieje, będziesz musiał posprzątać swoje serce, oczyścić duszę, zrobić selekcję własnych zachowań, zrewidować nałogi i zweryfikować prawdy, w które wierzysz. Inaczej się nie da. Bez względu na to, jak wiele krzywd twoja rodzina tobie wyrządziła, ty musisz zmianę w swoim domu zacząć od siebie. A tego bez Boga nie da się uczynić.
Zaproś Jezusa do swojego domu i poproś Go pokornie, by ukazał ci twoje błędy, byś usłyszał raniące słowa, które kierujesz do swoich najbliższych i byś dostrzegł czyny, którymi ich ranisz. Nie wstydź się brudu, który zalągł się w twoim domu (tego fizycznego i tego duchowego), lecz błagaj Jezusa o pomoc w uprzątnięciu tego toksycznego bałaganu. Nie obawiaj się, Jezus nie odwróci się ze wstrętem, nie zatka wymownym gestem nosa, ani nawet nie przyniesie ze sobą perfumowanych odświeżaczy powietrza. Jezus wejdzie, zakasa rękawy i na kolanach będzie szorował podłogi. Razem z tobą.
Czy długo to będzie trwało? Nie wiem. Zmiana to proces. Przygotuj się więc na gruntowne porządki – żmudne i powolne, bo może się okazać, że wymyta podłoga wymaga renowacji.
Ale tym się nie martw, w końcu to Jezus jest cieślą, nie ty…

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.