Nie rozglądaj się

„Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, podczas, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? ”
Pycha i przekonanie o własnej wielkości tworzy z ciebie usłużnego nadgorliwca, który pędzi przed siebie, żeby zmieniać świat. Żeby był lepszy, żeby był piękniejszy, żeby był… mniej grzeszny. Ty jednak nie masz zmieniać świata. Nie masz naprawiać ludzi. Dlaczego? Ponieważ to nie ty jesteś Bogiem, ale grzesznikiem. I twoim obowiązkiem, jako chrześcijanina, jest upodobnianie się do Chrystusa.
Nie oglądaj cudzych oczu. Nie analizuj cudzych czynów. Nie potępiaj, nie oceniaj, nie analizuj. To nie twoja rola, w ten sposób jedynie okłamujesz sam siebie, wmawiasz sobie, że przecież robisz dobrze, że prowadzisz innych do Boga. To tylko teoretyzowanie, bo wyciąganie drzazg to nie twoja powinność. Nie twój obowiązek. Nie da się jednocześnie przyglądać cudzym drzazgom i własnym belkom. Z czegoś trzeba zrezygnować. Zostaw więc sąsiadów, znajomych, kolegów z pracy, bo nie z ich grzechów będziesz rozliczany, ale z własnych.
Ty masz uklęknąć przed krzyżem i przeglądać się w odbiciu Chrystusowych ran. Jak w lustrze. Tylko w ten sposób dostrzeżesz własną belkę, a może cały ich stos. Tylko w ten sposób jesteś w stanie zapomnieć o drzazgach. Skup się na własnej niedoskonałości, na swoich brakach i niedociągnięciach i całą swoją wspaniałą gorliwość skoncentruj na uczciwym rachunku sumienia. Zobacz, jaki w rzeczywistości jesteś… mały względem Bożej doskonałości. Nie rozglądaj się na boki, tylko zajrzyj we własne serce. Zaangażuj się całkowicie w proces własnego zbawienia. Nim się zainteresuj. Wieczność twojego sąsiada, to nie twój interes. To twoja wieczność powinna być twoim priorytetem. Uważaj, żeby nie okazało się, że czas, który został ci dany na wyciąganie własnych belek, zmarnowałeś na szukanie cudzych drzazg.
Zmianę świata zacznij od siebie. Żeby twoja belka nie była pomostem prowadzącym cię w otchłań piekła, bo z wyjętych drzazg nie będziesz rozliczany, przecież Bóg będzie z tobą rozmawiał o twoich grzechach, a nie cudzych. Po twojej śmierci nie będzie analizować występków twoich sąsiadów, a twoje. Dobrze, żebyś umiał szukać belek, bo inaczej możesz unieść się pychą i zdenerwować się na samego Boga. A wtedy… żadna wyjęta drzazga nie obniży ciężaru twojej belki.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.