Winnica serca

„Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię” i to Ty jesteś tą ziemią. Tak, nosisz w sobie zalążek Królestwa Bożego. Bóg zasiał w twoim sercu malutkie ziarenko, często nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, że rośnie i dojrzewa w Tobie Chrystusowe dziedzictwo. Normalnie sobie żyjesz, chodzisz do szkoły, pracy lub po prostu wypoczywasz… Funkcjonujesz w społeczeństwie i nie nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo cenny jesteś dla Boga. Jak bardzo jesteś Mu potrzebny i jak wiele możesz uczynić dobrego lub… złego. To ty decydujesz o tym, czy chcesz otworzyć się na opiekę Ogrodnika. Od twojego zaangażowania zależy jak bardzo Mu zaufasz i czy zawierzysz Mu swój rozwój. Ziarno zostało zasiane, a Ty wybierasz, czy chcesz, by ono wzrastało, czy żeby… obumarło. Jeżeli wybierasz rozwój, to twoja wiara wzrasta każdego dnia. Dojrzewa podczas twoich codziennych obowiązków i wydaje owoce. Czasami kwaśne i niedojrzałe, czasami poobtłukiwane i nadgryzione przez robaki, a czasami soczyste i nabrzmiałe od wartościowych soków. Z czasem stajesz się winnicą. Żywą winnicą Boga. Stykasz się z ludźmi i rozsiewasz wokół siebie zarodki Bożego Miłosierdzia. Niektórzy ludzie śmieją się z ciebie, a niektórzy lgną do ciebie, by – niczym podniebne ptaki – odpocząć przy tobie od brudu tego świata. Bóg dogląda cię i pielęgnuje, stwarza najlepsze warunki, w których twoja wiara mogłaby dojrzewać i zmieniać twoje serce. To wszystko pięknie brzmi, ale w twoich wspaniałych przedsionkach nieba, czyha również niebezpieczeństwo… Nie tyko Bóg dogląda twej winnicy. Ty również możesz w niej siać. Tak, ty masz bardzo duży wpływ na to, co wyrasta w twojej duszy. Jest tam z pewnością wiele cudownych owoców, ale też spójrz, jak często rozsiewasz wokół siebie grzechy innych ludzi – kiedy prześmiewczo i z wyższością opowiadasz o ich niewłaściwych zachowaniach. Tak, wtedy rozsiewasz cudze grzechy. Jesteś ich siewcą i odpowiadasz za to, że się zło rozprzestrzenia.
Bywa też i tak, że bierzesz cudze grzechy i zasiewasz je w swojej duszy. A robisz to wtedy, gdy z nadmierną intensywnością przyglądasz się uczynkom swoich bliźnich zamiast własnym i wtedy, gdy pielęgnujesz złość do swoich współbraci, zamiast im wybaczyć… To wszystko nie jest dla twojej winnicy obojętne, zanieczyszcza ją i zabiera miejsce twoim dobrym działaniom. Zabiera twojej duszy Boży tlen i zaczynasz oddychać zgnilizną.
Jeżeli nie chcesz, żeby w twojej winnicy rosły cudze grzechy i jeżeli nie chcesz chyba chodzić po świecie i rozsiewać cudze grzechy, to po prostu przyjrzyj się własnej ziemi. Wypleń perz i pozwól, by Boże ziarno zaowocowało w tobie. Współpracuj z Bogiem i nie przyjmuj chwastów od złego. One może i są kolorowe, ale są też śmiertelnie trujące.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.