Owieczka numer 100

owieczka„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają”. Tak Jezus mówi o sobie. A Ty? Czy możesz powiedzieć o sobie – ja jestem dobrą owieczką, nie muszę się niczego obawiać, bo znam swojego Pasterza?
Hmmmm, kiedyś wydawało mi się, że jestem idealną owieczką. Niewiele przy mnie roboty, trzymam się stada, wiem, kto jest moim Pasterzem, wiem, gdzie leży moja łąka i nie wyobrażam sobie życia poza owczarnią. Pasterz nie musi porzucać dla mnie swoich dziewięćdziesięciu dziewięciu owiec, żeby szukać mnie po rozpadlinach, przepaściach czy bagiennych trzęsawiskach. No wprost wymarzona owieczka, sama się pasie i nie trzeba jej wciąż pilnować. Można skupić się na innych, na tych błądzących…
Teraz znacznie zmieniłam swoje myślenie. Trzeba mnie pilnować! Trzeba nade mną czuwać nieustannie, bo codziennie zbaczam z trasy. Tracę czujność i gdyby nie opieka Pasterza, dawno już umarłabym, rozszarpana zębami szatańskiego wilka. To ja biegam za kolorowymi motylkami, nie patrzę przed siebie i w pogoni za rozkoszą tracę Jezusa z oczu. Dobrze, że On nie spuszcza ze mnie wzroku i raz za razem wyciąga mnie z różnych opresji. I zgadza się, trzymam się stada, ale czy żyję z nim w zgodzie? Czy owce, które ze mną się pasą, mają mnie za co lubić? Czy odpłacam miłością za miłość? Zrozumieniem za zrozumienie? Wybaczeniem za wybaczenie? Też różnie to bywa. Niestety. Czasem widzę w wełnie innych owiec dużo brudu, ale w swojej już niekoniecznie. Gdyby nie strzygł mnie Pasterz, moje skołtunione runo mogłoby sprawić, że byłabym bardziej podobna do węża niż do niewinnej ślicznej owieczki…
I niby wiem, kto jest moim Pasterzem, ale czy naprawdę Go znam? Gdyby tak było, czy wtedy w ogóle czegokolwiek brakowałoby mi do szczęścia? Czy traciłabym wtedy czas na zmartwienia, kłopoty, lęki? Nie. Pasłabym się wtedy spokojnie i ufnie ze wzrokiem utkwionym w Bogu, bo znałabym Go.
Tyle już wiem. Dużo przy mnie pracy.
I wdzięczna jestem za to, że Bóg ma więcej cierpliwości do mnie, niż ja sama do swoich błędów, ponieważ to daje mi nadzieję, że w końcu zmądrzeję na tyle, że zapatrzę się w Boga i nareszcie Go poznam. I zaufam Mu całkowicie. A wtedy przestanę uciekać, a pozwolę się paść. I zaśpiewam z radością – Pan jest moim Pasterzem i nie brak mi niczego!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.