Przyjdź na ucztę!

winoBóg mówi do ciebie: Przyjdź na ucztę! Chodź, zapraszam cię na wyjątkowy poczęstunek. Własnoręcznie wszystko przygotowałem i czekam z radością, aż wreszcie do mnie przyjdziesz. Zobacz, wszystko już gotowe…
Ty przyjmujesz zaproszenie, no bo nie wypada odmówić, przychodzisz, ale cóż to za marna uczta, skoro przychodzisz spóźniony i jesteś nieobecny myślami? Nad czym tak dumasz, gdy sam Bóg przemienia chleb w ciało, a wino w krew? Naprawdę uważasz, że odklepanie nabożeństwa jest Waszą wspólną Ucztą? Waszym cudownym, niepowtarzalnym świętowaniem? Skoro tak myślisz, to dlaczego wychodzisz zaraz po Komunii, zanim Gospodarz się z tobą pożegna? Tak mało ważne jest dla ciebie Jego błogosławieństwo? Zastanów się, jak wygląda proszony obiad w twoim domu? Czy twoi goście również siedzą jak na rozżarzonych węglach i większą uwagę poświęcają twoim ścianom niż twoim słowom?
Tacy goście zadają ból, prawda? Najwyższy czas to zmienić.
A może… A może wydaje ci się, że Bóg czeka na innych, ale nie na ciebie? A ty tak wpadasz, zwyczajowo, ale bez specjalnego zaangażowania, no bo przecież gdzieżby z takim marnym tobą, sam Bóg chciałby świętować?
Otóż chce. Właśnie z tobą pragnie ucztować. Cieszy się, że ciebie zobaczy i właśnie z tobą chce rozmawiać. To ciebie wygląda i to dla ciebie szykuje całe to piękne nabożeństwo. Bóg się stara, by ten czas był dla ciebie efektywny. Bóg pokrzepia cię samym sobą. Przyjmij zaproszenie i przyjdź na następną ucztę nagi. Tak. Dobrze przeczytałeś. Przyjdź na następną ucztę nagi. I mam tu na myśli wyłącznie symbolikę nagości – przestań się chować przed Bogiem! Stań przed Nim. Bóg zasługuje na to, żebyś przyszedł do Niego z odsłoniętą twarzą, uczciwie, bez makijażu fałszu i szat zasłaniających twoje grzeszki. Bądź sobą. Stań w prawdzie, przyznaj się do swojej ułomności. To jest Wasza uczta we dwoje, jesteście tylko wy. To twoje serce ma się tam posilić, a twoja dusza wzmocnić. To twoje łzy mają być otarte, a rany zaleczone. To twoje prośby mają być wysłuchane, a nadzieje przyjęte. To ma być poważna rozmowa. Ojciec i Ty – Jego ukochane dziecko.
Przestań ubarwiać fakty i zniekształcać rzeczywistość. Bóg zaprasza cię na ucztę, by się z tobą weselić, lub by cię w twoim smutku ukoić. Ale nie oczekuj, że tak się stanie, jeżeli twoje zaangażowanie będzie polegało jedynie na recytacji wyuczonych słów i klękaniu w odpowiednim momencie. To nie scena teatralna. Tu liczy się Prawda. Prawda schowana w tobie pod tonami kłamstw, niedomówień i usprawiedliwień. Czas ją z tego brudu otrzepać.
Bóg zaprasza cię na ucztę i nie wymaga, że przyjdziesz na nią wypucowany, wystrojony, doskonały i…obojętny. Bóg oczekuje prawdziwego ciebie. Przyjmij to zaproszenie i zachowaj się z godnością Dziecka Bożego. Pokaż Bogu siebie. Prawdziwego, dawno przez ciebie zapomnianego, siebie.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.