Bóg leniwy?

(Łk 11, 1-13)

Działamy krótkoterminowo. Poprosimy, zastukamy i rezygnujemy. Czujemy się zawiedzeni i oszukani, niekochani przez Boga. Świat nauczył nas źle pojętej dumy, bo wielokrotnie słyszeliśmy, że trzeba się szanować i nigdy o nic się nie dopominać. Tylko że wobec Boga nie działają te same schematy, które stosujemy wobec ułomnych przecież ludzi.

Dlaczego Bóg namawia nas do kołatania? Dlatego że, stojąc u furty i ściskając kurczowo kołatkę, dojrzewamy. Uczymy się wytrwałości i dbania o własne sprawy. Kołatanie sprawia, że dostrzegamy Boże działanie w naszym życiu.

Bóg przecież nie jest leniwy, złośliwy czy głuchy, ale jest Wszechwiedzący. On wie, czy jesteśmy gotowi na otwarcie drzwi, do których się dobijamy. Bóg daje nam czas, którego potrzebujemy do wzrostu, podczas gdy my tego daru nie doceniamy. I bardzo często nasza modlitwa jest wysłuchana już na samym początku, ale jej spełnianie jest procesem, który musimy przejść. I nie jest to czas stracony! Bóg bardzo hojnie obdarza nas wtedy wszystkimi łaskami, które są nam potrzebne do przyjęcia od Boga tego cudu, o który prosimy. Bóg działa od razu, ale na efekty niekiedy musimy czekać. Dlaczego? Ponieważ jest to nam potrzebne, dzięki temu uczymy się przyjmowania woli Bożej. Dlatego właśnie warto nie ustawać w swoich prośbach, bo być może jesteśmy na niewidocznym dla nas etapie ich spełniania, a być może dojrzewa w nas inne pragnienie, o wiele dla nas korzystniejsze.

Pamiętajmy, nasza modlitwa jest jak ziemia, do której Bóg wkłada sadzonkę. Roślinka wzrasta, pojawia się pąk, który powolutku – płatek po płatku – ukazuje swoje pachnące okazałe wnętrze. Często odchodzimy od tej sadzonki, zniechęceni upływającym czasem i nie mamy okazji, by cieszyć się jej pięknem.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.