Teoretycznie zbawiony

3_1„Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go”
Maryja i Józef zgubili Jezusa na prawie dwa dni… Ale szukali Go. I znaleźli, ponieważ był dla Nich najważniejszy. Był ich dzieckiem, był ich całym światem, był ich zbawieniem. Był ich Bogiem.
A kim Jezus jest dla ciebie? Całym światem, czy jego mizerną częścią? Podstawą, czy dodatkiem? Codziennością, czy jedną godziną na niedzielnej mszy? Idzie obok ciebie, ramię w ramię, czy nie? Jeżeli nie, to czy – poza tą chwilą – kiedykolwiek spostrzegłeś Jego brak?
Mówisz: „Jakoś nie czuję Boga”… „Modlę się, ale Bóg mnie nie wysłuchuje”… „Wierzę w Boga, ale nie praktykuję”…
Sprawa jest prosta. Nie czujesz Boga, bo Go zgubiłeś. Nie wysłuchuje cię, bo ty nie słyszysz Jego odpowiedzi. I skoro nie praktykujesz, jak chcesz być zbawiony – w teorii czy w praktyce?
Skoro nawet Święta Rodzina zgubiła Chrystusa, nie dziw się, że i tobie się to przytrafia. Straciłeś czujność… Na chwilę odwróciłeś się w niewłaściwym kierunku… Zapatrzyłeś się w doczesność.
To jeszcze nie tragedia. Zdarza się najlepszym. Pytanie, jak na to zareagujesz? Będziesz szedł dalej samotnie, czy wszystkie swoje wysiłki skoncentrujesz na poszukiwaniach?
Owszem, możesz żyć tak jak teraz – dla siebie i dla bliskich, a Boga traktować jak piąte koło u wozu.
Ale możesz też inaczej… Możesz żyć Bogiem dla siebie i dla bliskich.
Możesz wzruszyć ramionami i powiedzieć: znajdzie się. Ale Bóg to nie zgubione klucze, chociaż wtedy poświęciłbyś tej zgubie więcej uwagi.
Możesz też rzucić wszystko i biec na poszukiwania.
Maryja i Józef znaleźli Chrystusa w świątyni. Ale Oni Go szukali… A ty?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.