„Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.”
Znaleźć łaskę u Boga to znaczy być gotowym na działanie pomimo tego że cały świat (a czasem i twój rozum) mówi, że to co chcesz zrobić jest niemożliwe.
Maryja była dziewicą i nie miała męża. Otworzyła się na wolę Bożą instynktownie, bo takie było Jej pragnienie – wysłuchać Boga.
A potem… Cóż, jakie myśli kłębiły się w Jej głowie?
Gdybym to ja była Maryją, zaczęłabym się bać… Co powie Józef? A co – jeżeli mi nie uwierzy? Ukamienują mnie! Umrę z dzieckiem w brzuchu… A jak nie umrę, to będę musiała samotnie wychowywać dziecko – mój Boże, jak ja sobie poradzę?
Ale Maryja na szczęście nie była mną i po prostu pokornie otwierała się na przyszłość, która łatwa nie była, ale była tym życiem, które przeznaczył dla Niej Bóg. I w Jej życiu nie wydarzyło się nic, na co On nie wyraziłby zgody.
Czego uczy mnie Maryja? By wolę Ojca pełnić bez analizowania. Uczy mnie ufnie spadać w dół w Jego wyciągnięte dłonie. Uczy mnie tego, że Bóg może wszystko. I uczy mnie tego, że każdy z nas znalazł łaskę u Boga, tylko nie każdy w tę łaskę uwierzył.





