„Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła.”
A co mamy zrobić z sercem, które nie potrafi kochać?
Czy puste, rozdęte od obojętności, serca mamy wyrwać z piersi?
Tu już niestety nie możemy dokonać amputacji, by uciec od własnego grzechu. Nie możemy bowiem wyrwać serca z piersi, ponieważ umrzemy i bynajmniej nie przybliży to nas do Królestwa Bożego.
A przecież puste serca robią to samo co pełne. Tętnią życiem, lękają się i cierpią. I również potrzebują miłości, zrozumienia, utulenia.
Z tego wynika, że puste serce jest raną, a nie – grzesznością. Serce, które nie zostało obdarowane łaską czułości – nie zaowocuje bezwarunkową miłością i krwawić będzie bez współczucia dla swej krzywdy.
Co więc zrobić z pustym sercem?
Napełnić.
A pustkę wypełnia się Chrystusem.
Kiedy dostrzeżemy, że serce nasze pustoszeje – nie zatrważajmy się i nie obwiniajmy. Módlmy się o przemianę naszego serca.
A jeżeli nie jesteśmy tej rany świadomi, niech nasi najbliżsi wymodlą nam uzdrowienie.





