Obudzić życie z martwych

„W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień zastały odsunięty od grobu. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężów w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał».”

Był mrok. Cisza po krzyku. Zasłona rozdarta — jakby Bóg sam otworzył niebo, żeby człowiek mógł Go wreszcie zobaczyć. A potem… pusty grób. Cisza znowu, ale już inna — nie ta po śmierci, tylko ta, która poprzedza życie.

Niewiasty przyszły z wonnościami, by dokończyć to, co zaczęły z miłością i bólem. Nie spodziewały się cudów. Chciały tylko być blisko. A tymczasem wszystko, co znały, zostało odwrócone do góry nogami: kamień odsunięty, ciało zniknęło, a aniołowie pytają: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?”
Jak często my też niesiemy w sercu swoje „wonności” — wspomnienia, żale, żałoby po marzeniach, które wydają się martwe. Jak często wracamy do grobów przeszłości, zamiast pozwolić Jezusowi wyjść z nich razem z nami.
Bo Jego nie ma już w grobie. Zmartwychwstał. Żyje.

To nie jest tylko opowieść o tamtym poranku. To historia, która dzieje się w nas, za każdym razem gdy pozwalamy, by Bóg odsunął kamień z naszego serca.

Bo nawet jeśli wszystko wydaje się skończone, On potrafi obudzić nasze życie z martwych.