„Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”.
Pieniądze są walutą tego świata, nie zabierzemy ich do grobu, ale możemy na ziemi roztropnie nimi rozporządzać. Możemy przejść z nimi przez ucho igielne, jeżeli za życia będziemy używali ich jako cel do poprawy życia swojego i naszych bliźnich.
Pieniądze są przyjemne, lepiej je mieć niż ich nie mieć, no i są w życiu przydatne. Ale również są tylko przedmiotem, który przechodzi przez wiele rąk… Każdy chciwiec może się do nich modlić, niejeden grzesznik potrafi dla nich ukrzyżować, ale są i tacy, którzy budują z nich gościniec do nieba.
Tak – nasza bezinteresowna hojność może obudzić w ludziach wiarę w Boga, może dać im nadzieję na kosztowne leczenie, na godne życie, na spokojny sen. My, jako ludzie, jesteśmy przedłużeniem rąk Boga, On posługuje się nami, by spieszyć cierpiącym z pomocą.
Pieniądze same z siebie są neutralne, ale są chłonne niczym gąbka i nasiąkają naszym charakterem, możemy wyciskać z nich życiodajną wodę lub ocet. To nasz wybór, czym poimy spragnionych i co z nich budujemy – złote cielce, czy gościniec.
A nasz wybór zależy od tego, do kogo się modlimy…





