Kielich Twój

„Jezus powiedział do Nikodema (…) Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.”

Jezus znał swoją misję. Wiedział, że przyszedł na świat po to, by nas zbawić. Ciebie i mnie. Szedł na Golgotę z miłości do nas i szedł tam… po nas. Po nasze dusze. Szedł tam po to, byśmy po śmierci mogli z Nim spotkać się w niebie.

Ciężko jest zrozumieć siłę takiej miłości, zwłaszcza że nam coraz trudniej przychodzi poświęcanie się innym. Nie myślimy o tym, by pomóc ludziom dojść do Boga, ale raczej o tym, by po prostu przetrwać nasze życia. Jak najwygodniej i jak najlepiej.

A przecież my też otrzymaliśmy niezwykłą misję i jest nią wypełnianie woli Bożej. To ta sama misja, którą dostał Jezus. Tylko dopasowana do naszych, ludzkich, możliwości. Nie jest przecież łatwe posłuszeństwo, dźwiganie codziennego krzyża i wierność Bogu, gdy świat pędzi w przeciwnym kierunku.

Przyszliśmy na świat w określonym celu, jesteśmy Bogu potrzebni! My też możemy ludzi prowadzić w kierunku zbawienia – swoją postawą czy empatycznym byciem dla innych. Możemy każdego dnia udowadniać innym, że Bóg w życiu jest najważniejszy.

Nie tylko nasza misja łączy nas z Jezusem, tak samo jak On – my również mamy wybór. Przyjąć swój kielich czy nie…