„Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie?”
Czy opłaca ci się iść z Bogiem przez życie?
Z ekonomicznego punktu widzenia nie bardzo – trzeba się dzielić majątkiem, wyrzekać się pokus, oddawać swój płaszcz i nie czekać na zwrot pożyczonych pieniędzy.
Z ludzkiego punktu widzenia – jest to trudne, bo trzeba nadstawiać drugi policzek, wybaczać siedemdziesiąt siedem razy, wyciągać belki z własnych oczu, a czasem wręcz (metaforycznie) odciąć sobie rękę…
Ale – jeżeli odłożymy na bok kalkulacje i statystyki, kiedy zamkniemy oczy a otworzymy serce, poczujemy, że po prostu nie chcemy żyć bez Boga.
I wtedy tak jakoś zaczyna się dziać, że ograniczenia tracą ostry kontur przymusu i stają się wyborem.
I nagle okazuje się, że chcemy żyć według przykazań, bo grzech zaczyna uwierać, boleć i przeszkadzać.
I wtedy życie staje się łatwiejsze, chociaż nadal pozostaje trudne.





