„ Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej.”
Jezus mówi, żeby nie zajmować pierwszych miejsc, ale – jeżeli już nas na tym pierwszym miejscu gospodarz posadzi, również trzeba umieć z pokorą na nim usiąść.
Jak to zrobić? Czy radość z zaszczytu już jest grzechem? Nie. Ale patrzenie z lekceważeniem na dalsze krzesła już tak.
Czasami naszą drogę do świętości są właśnie pierwsze krzesła, musimy je zająć i usiąść na nich z godnością Dziecka Bożego.
Pierwsze krzesła są wyeksponowane, ale bardzo trudno pokornie na nich wysiedzieć.
To wyzwanie, które może okazać się naszą drogą do świętości, bo przecież codzienne opieranie się pokusom demonów próżności nie jest łatwe. Pierwsze miejsce są podziwiane, ale siedzi się na nich niewygodnie – wciąż trzeba czujnie balansować pomiędzy zdrowym poczuciem własnej wartości a grzeszną pychą. Pierwsze krzesła zmuszają do wyborów – przed Kim klękam, zanim zajmę swoje miejsce?
Żeby nie spaść z pierwszych krzeseł w sam kociołek piekielnych rozpust można tylko w jeden sposób – trzeba usiąść RAZEM z Bogiem. A potem codziennie prosić Go, by to On wypełnił całą przestrzeń Sobą…





