Ucho igielne

„I rzekł [bogacz]: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga.”

Bogate spichlerze. Wysokie stołki. Chciwość… Czy dobrobyt i awans zawsze muszą iść w parze ze skąpstwem? Czy spełnienie zawodowe i obfitość finansowa mogą zbudować nam skarby w niebie?
Mogą, jeżeli nasze życie będzie czyniło z nas bogatych w oczach Boga.

Jeżeli będziemy Boga stawiali w centrum naszego życia, jeżeli będziemy ze wszystkich sił starali się o zbawienie, to nasze bogactwo duchowe będzie majątkiem, które przejdzie przez ucho igielne.

To nie nasz status materialny świadczy o naszej wierze, ale nasza gotowość do pójścia za Jezusem.

bóstwo, choroby, łzy i cierpienie nie gwarantują nam przecież świętości. Możemy być bogaci, a mimo to – z determinacją wspinać się na szczyty duchowego rozwoju. Możemy też być biedni, a nasze ubóstwo znosić z chrześcijańską akceptacją woli Bożej. Chodzi o zaangażowanie. To temperatura naszej wiary jest właściwym miernikiem naszych zasobów – czy jest letnia czy gorąca. I to nasze czyny świadczą o naszym bogactwie lub o naszej… biedzie.