Czy Go miłujesz?

„Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.”

Piotr trzy razy zaparł się Jezusa, zanim uwierzył w Jego boskość.

I na takiej opoce zbudowany jest Kościół. Dlaczego? Bo ten fundament pokazuje, co dzieje się z grzesznikiem, który dostrzega swoją niemoc. Jak wiele dobra może on jeszcze uczynić, jak wielu błądzącym może wskazać Światło, jeżeli tylko tę niemoc dostrzeże i pozwoli Bogu wypełnić ją sobą.
Jesteśmy jak Apostołowie – tchórzymy, zapieramy się Boga, nie dowierzamy… A jednak każda z naszych słabości może stać się kamieniem węgielnym naszego i – czyjegoś – zabawienia. Kapłani są ludźmi takimi jak my, nie dziwmy się więc, że grzeszą tak samo jak my.

Kościół po brzegi wypełniony jest grzesznikami, bo tylko oni potrzebują Boga. Ale jest jeden niezwykły moment. To chwila przeistoczenia. Wtedy Jezus całą przestrzeń wypełnia sobą i stając na miejscu kapłana pyta ciebie i jego – czy mnie miłujesz? I każdy z nas dokonuje wyboru.

Jeżeli odchodzisz z Kościoła, bo widzisz tam grzech, to dokąd chcesz się udać, żeby od niego uciec? Gdzie chcesz znaleźć Drogę, Prawdę i Życie, skoro rezygnujesz z Eucharystii?

Jezus powiedział o Kościele, że bramy piekielne nie przemogą go i żadne inne miejsce na tym świecie nie jest objęte tak wielką ochroną. Dokąd więc chcesz uciec przed grzechem swoim i bliźniego twego?