”Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka.”
Nasz Pan – mocniejszy od każdego Przywódcy – obiecał nam wsparcie.
Nie musimy więc bać się przyszłości. Nie musimy uciekać.
Mamy pójść na wybory, opowiedzieć się za naszymi wartościami, a potem zaufać Bogu. On nigdy się nie myli.
Nie wybiegajmy myślami w przyszłość, zostańmy w teraźniejszości – w naszym mieście, w naszych domach, w naszych rodzinach – módlmy się i hartujmy.
Bez względu na to, kto stanie na czele Polski, naszym Królem jest Bóg.
On nigdy nikogo nie zawiódł, nie skrzywdził, nie opuścił.
Nie wiem, jaki plan ma Bóg dla Polski, ale wiem, co nam obiecał: „Bo Pan nie odrzuci swego ludu i nie porzuci swojego dziedzictwa.” Jesteśmy Jego ludem i mamy Przewodnika najsilniejszego spośród mocarzy. Nieomylnego i miłosiernego.
A Prezydent… Albo przez ciemne doliny będzie szedł za Królem, albo lud doprowadzi go do Króla. Modlitwą o przemianę serca i umysłu.
Jakakolwiek czeka nas droga – nie idziemy nią sami.





