„Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła.”
Może Wielki Post należy zacząć od tego, by uwierzyć… w diabła.
W tego szatana, o którym nie chcemy myśleć, o którym mówimy, że go nie ma i którego bagatelizujemy.
Skoro szatan kusił samego Jezusa, to kto mu zabroni zwodzić i nas?
A jak mamy przed nim się bronić, skoro w niego nie wierzymy?
W tym jednym zdaniu mamy i Jezusa i diabła, w Piśmie Świętym czytamy o kuszeniu. Pościmy, spowiadamy się, świętujemy Zmartwychwstanie, ale mówimy, że piekło jest puste.
Czy nasza wiara ma być wybieraniem tego, co dla nas przyjemne? Czy tak bardzo boimy się szatana, że wolimy okłamywać siebie, że go nie ma?
To tak, jakbyśmy w naszym domu ujrzeli złoczyńcę, zamknęli oczy i powtarzali sobie – zło nie istnieje.
Istnieje.
Ma na imię szatan.
Zacznijmy Wielki Post od obrony przed nim.





