Wykluczenie

„Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie.”

Wykluczenie ze społeczeństwa boli. Nieważne, czy to jest środowisko zawodowe czy rodzinne – boli jak rozjątrzona rana. Przeżywamy stres, niewygody, czasem nawet żałobę spowodowaną utratą najbliższej osoby.

Dlaczego w dobie wszechobecnej tolerancji, stajemy się nieakceptowaną mniejszością?

Ponieważ za atakami stoi coś więcej niż ludzkie niezrozumienie naszej wiary.

Za takimi zamachami stoją rzesze demonów pragnących zastraszyć nas – wierzących. Chowają się tchórzliwie za zagubionymi owieczkami i robią wszystko, by oderwać nas od krzyża, wyrwać różańce, zasłonić usta, kiedy się modlimy.

Demonów nie uratujemy, ale pamiętajmy, że przed nimi stoją ogromnie poranieni, zagubieni ludzie. Ludzie przestraszeni życiem, nieufni, omamieni złudnymi obietnicami doczesnej przyjemności.

Módlmy się więc za nich, za ich udręczone dusze i prośmy Boga, by z tego cierpienia, które odczuwamy, wydobył jak najwięcej dobra. Dla nas i dla nich. Bo ci, którzy nam urągają są dziećmi tego samego Boga i bardzo potrzebują naszej pomocy, a ponieważ oni nie potrafią modlić się do Ojca Niebieskiego – róbmy to w ich imieniu.