„Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana. Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście.”
Nieważne, że nie siedzimy z Jezusem w synagodze.
Ważne, że siedzimy z Nim teraz, a więc słowa te są równie aktualne.
To dziś Jezus chce nas odsyłać wolnymi – nie od trosk, ale od ich samotnego dźwigania.
To dziś nam Jezus chce przywrócić wzrok – odwrócić go od doczesności, a skupić na Bogu.
To dziś głosi nam dobrą nowinę i pragnie, byśmy wreszcie zaczęli się cieszyć.
A my robimy to samo co Żydzi, wciąż czekamy na lepsze jutro. Niby wierzymy, że Mesjasz przyszedł, ale w to, że może działać cuda w naszym życiu już nie… I z jednej strony słuchamy słów Jezusa, ale z drugiej – rozglądamy się za innymi „mądrościami” i nimi się zachwycamy. I tak jak oni, cieszymy się, gdy przyjeżdża do nas na osiołku, ale kiedy mówi, jak żyć po Bożemu – krzyżujemy te prawdy na Golgocie, bo wolimy być grzeszni niż święci…





