Pierwsze słowa

„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.”

Żłób i Krzyż.

Żłób, bo nie było miejsca w gospodzie i Krzyż, ponieważ nie było dla Jezusa miejsca na świecie.
A pomiędzy tym wszystkim my, którzy zostaliśmy obdarowani niezwykłym prezentem.

Prezentem, który jest bezbronny i nagi. Prezentem wymagającym naszego zaangażowania, bo nagle musimy coś w swoim życiu zrobić! Teraz! Nie jutro, za tydzień, od nowego roku, ale… TERAZ.

Co więc mamy z NIM zrobić?

Nic nie musimy z Nim robić, oprócz jednego – mamy dorastać razem z Nim i uczyć się prawd absolutnych.

Przytuleni do Maryi możemy uczyć się ufności.

Zapatrzeni w Jej oczy, możemy uczyć się WIDZIEĆ.
Uczepieni Jej kolan możemy uczyć się powstawania z upadków.

Zasłuchani w Jej głos: możemy uczyć się naszych pierwszych słów: „niech mi się stanie według Twego słowa”.

Ona na swych rękach wyniesie nas ze stajni naszych duchowych niedostatków i wprowadzi w świat jeszcze twardszy niż żłóbek. A tam spotkamy różnych ludzi. Tych, co skorzystali z Bożonarodzeniowej szansy i dorastali z Jezusem, i tych, co nie docenili Bożego daru.

Co więc znajdziemy pod choinką? Jezusa i Matkę naszą świętą. A także Krzyż i Zbawienie. Oraz miłość. Tę absolutną, która otwiera przed nami Bramy Nieba.