Rozerwanie

„Dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela.”

Mąż i żona… Jedno ciało, a dwie dusze.

Jak sprawić, by jedno ciało zmierzało w tym samym kierunku, co dwie dusze? Zestroić je ze sobą Bogiem.
Pokusy rozmaite będą się pojawiać – trawić będą ciało gorączką, a umysł otępiać, ale dlatego właśnie są dwie dusze, bo kiedy jedna błądzi, to druga ciągnie ją we właściwym kierunku. Bo przecież rozerwane ciało krwawi.

Rozwód to amputacja uszkodzonej części ciała – prawej lub lewej, spustoszenia widoczne są gołym okiem. Ale osamotniona dusza, wyrwana z ciała, boli najbardziej. W tej pustce nic już nigdy nie będzie pełne.
Są różne powody amputacji – zdrada, nałogi, przemoc. W te ogniska zapalne trzeba wbijać klin – nie złości i żalu – ale Eucharystii i modlitwy.

Cuda się zdarzają, naprawdę można je wymodlić. A dusze wyrwane z ogołoconego ciała nie tracą jedności z Bogiem, wciąż mogą się modlić…

Dlatego, jeżeli ciało zaczyna chorować, to dusze trzeba przygotować, by wołały jednym głosem. A wtedy amputacji nie będzie. I ciało przetrwa. Osłabione, ale wciąż zjednoczone.