Zmęczona wracam z pracy. Z niechęcią myślę o tym, że czekają mnie jeszcze kolejne obowiązki: pranie, gotowanie, sprzątanie. Wchodzę do domu, zdejmuję kozaki i wieszam płaszcz. Dziwna poświata w przedpokoju zmusza mnie, bym otworzyła drzwi do pokoju Jezusa. Wchodzę do środka i zamieram. Na ścianie, w miejscu gdzie zawsze wisiał krzyż, widnieje ogromna tęcza. Znak przymierza z Bogiem. Dotykam drżącą dłonią kolorów. Są ciepłe i wibrujące. Czuję jak przenika mnie miłość.
– Ależ świat zwariował – szepczę do siebie ze zgrozą. – Przecież tolerancja to zupełnie co innego niż miłość – nagle słyszę grzmot. Odwracam się do okna i widzę, że z wszystkich domów bije ta sama poświata. – A więc… Urodzisz się wszędzie – rozumiem prawdę absolutną, która przewija się wokół mnie podczas całego Adwentu. – Urodzisz się Wszędzie i dla Każdego.
Kalendarz adwentowy – 20 grudnia





