Niedzielny obiad. Nasyceni pieczonym kurczakiem i szarlotką z lodami siedzimy leniwie na kanapie.
– Jaki plan na święta? – pyta mój pragmatyczny tata.
– Tato – parsknęłam śmiechem. – Jaki plan. Maryja tu będzie rodzić, nikt nie będzie piekł ciast.
– Jaka Maryja? – pyta mój tata.
– Święta – odpowiadam.
– Mama Jezusa – wyskandowały moje dzieci.
– Taaaak? – zdziwił się tata i pokręcił z niedowierzaniem głową. – To prawdopodobnie będzie najlepsze wydarzenie w moim życiu. Zrobię pożywny barszcz, a ty… – wskazał na mnie palcem. – Zajmij się nią dobrze.
– Postaram się.
– Wiesz… – powiedział mój tata. – Ja tam nie wierzę w te kulturowe narodziny, dlatego na przekór sobie, w tym roku będę czekać. Może skoro ja nie potrafiłam odnaleźć Boga, On odnalazł mnie, wiec tak – wypiął się dumnie. – Będę czekać. I zrobię barszcz. Pożywny.
Kalendarz adwentowy – 15 grudnia





