Kalendarz adwentowy – 13 grudnia

Dziś czuję się znacznie lepiej. Rozkoszuję się ciepłem koca i cichym domem, popijam gorącą herbatę… Czuję, jak moje ciało, zmęczone wczorajszą chorobą, rozluźnia się, a do oczu napływają mi łzy wdzięczności. Cieszę się. Cieszę się tą chwilą. Tak łatwo w biegu codzienności zapomnieć o własnym bogactwie – ludziach, którzy mnie kochają, zdrowiu, życiu… Otulam się puchatym szlafrokiem, idę do pokoju Jezusa (jak go Piotrek nazywa) i z czułością gładzę dziecięce łóżeczko. A potem otwieram szafę i patrzę, co jeszcze trzeba dokupić. Jestem szczęśliwa, bo jestem w domu, w swoim domu i szykuję się do narodzin Jezusa. Tak po prostu.