Mam jelitówkę. Wracam z toalety i ostrożnie kładę się na kanapę. Czuję ostry ból, spod pleców wyciągam czerwony klocek.
– Niespodzianka! – woła moja rozradowana córka. – Nie cieszysz się? – A potem biegnie do Piotrka i krzyczy: berek! – Rozglądam się zmęczona po pokoju, pod suszarką siedzą misie, wokół walają się rozsypane kredki, a puzzle pomieszane z klockami lego udają sałatkę owocową. Mam ochotę płakać ze zmęczenia, złości i ciągłego hałasu, w którym żyję.
– Może Maryja nauczy mnie cierpliwej miłości? – ta nagła myśl otula mnie jak koc i uspokajam się. Dzieci krzyczą, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Bałagan też. Zwijam się w kłębek i wzdycham z ulgi, że za kilkanaście dni pojawi się w moim domu Mama.
Kalendarz adwentowy – 12 grudnia





